Kiedy jedziemy do hotelu, pensjonatu albo SPA, najczęściej mamy tylko jedno marzenie — odpocząć. Oderwać się od codzienności, wyciszyć głowę, zregenerować ciało, pobyć chwilę w spokoju. Wybieramy piękne miejsca, patrzymy na zdjęcia wnętrz, wygodne łóżka, klimatyczne światło, strefy wellness i widoki za oknem. Chcemy poczuć ulgę i lekkość.
Ale bardzo mało osób zadaje sobie jedno ważne pytanie:
kto był w tym pokoju przede mną?
I nie chodzi tutaj tylko o zwykłą ciekawość.
Bo pokój hotelowy, tak samo jak każde inne miejsce, chłonie historie ludzi, którzy w nim przebywali. A w hotelach dzieje się naprawdę wszystko. Jedni przyjeżdżają tam świętować miłość, odpoczywać, czytać książki i odzyskiwać równowagę. Inni przywożą ze sobą ogromny stres, zmęczenie, frustrację albo trudne emocje, od których chcą uciec choćby na kilka dni.
Są też historie, których ściany nigdy nie opowiadają głośno.
Niewyjaśnione relacje. Kłótnie. Samotność. Zdrady. Płacz. Lęk. Wewnętrzne kryzysy. Czasem ktoś przyjeżdża do hotelu, żeby odpocząć, a czasem przyjeżdża tam dlatego, że jego życie właśnie się rozpada.
I choć po wyjeździe zostają wymienione ręczniki, pościel zostaje wyprana, a pokój przygotowany dla kolejnych gości, to nie zawsze znika z niego wszystko.
Miałam w swoim życiu moment, kiedy pracowałam w hotelu i zobaczyłam od środka rzeczy, których jako gość wcześniej kompletnie nie brałam pod uwagę. Widziałam, ile różnych emocji codziennie przechodzi przez hotelowe pokoje. Jak różne energie zostawiają po sobie ludzie. I wtedy zaczęłam rozumieć, dlaczego czasem wchodzimy do pięknego pokoju, a mimo to od pierwszej chwili czujemy dziwny dyskomfort, napięcie albo zmęczenie.
Niby wszystko jest idealne.
Łóżko pościelone.
Zapach świeży.
Widok piękny.
A jednak ciało nie chce się rozluźnić.
I właśnie dlatego uważam, że ogromnie ważne jest, aby przed wejściem do hotelowego pokoju zadbać nie tylko o walizkę i wygodę, ale również o energię przestrzeni, w której będziemy spać i odpoczywać.
To nie musi być nic skomplikowanego. Czasem wystarczy kilka prostych działań, które pomagają przywrócić w pomieszczeniu lekkość i harmonię. O takich sposobach będę mówić więcej w kolejnych wpisach, vlogach i e-bookach, bo to temat, o którym mówi się zdecydowanie za mało.
A naprawdę warto zwrócić na to uwagę.
Bo zdarza się, że jedziemy na wakacje po regenerację, a wracamy bardziej zmęczeni niż wcześniej, z poczuciem ciężkości, rozdrażnienia albo dziwnego emocjonalnego chaosu, którego nie umiemy wyjaśnić.
I czasem problemem wcale nie jest samo miejsce.
Tylko energia historii, które wydarzyły się tam przed nami.